Tą są układy w których jeden z partnerów nie zarabia samodzielnie, odrębnie na rodzinę. Rodzina w całości opiera swoje materialne życie o zarobki jednego partnera. Przeważają w moim doświadczeniu ‘niepracujące’ kobiety, ale spotkałam się też dwukrotnie z układami odwrotnymi. Nie mam doświadczenia z parami homoseksualnymi w tym zakresie.
W niektórych związkach układ ‘jedynego żywiciela rodziny’ jakkolwiek jest, to budzi trudności, dyskusje, jest problemem, albo dopiero po czasie.
W niektórych nigdy nie jest przedmiotem dyskusji. Czasem także jako konsekwencja układu sił.
To zależy od przekonań i wzorców myślowych partnerów, od samoświadomości oraz na ile temat jest dojrzale i obopólnie ustalony. Te zależne są także od wzorców rodowych i wcale nie chodzi o przełożenie 1:1, np. matka nie pracowała, córka w dorosłym życiu nie będzie pracować.
Pomocnym jest zadanie sobie takich pytań:
– czy decyzja była podjęta za obopólną zgodą partnerów?
– czy decyzja jest aktualizowana w czasie?
– czy jest zachowana równowaga w dawaniu i braniu w związku?
– czy osoba ma zgodę na swoją płeć?
– czy obie strony mają zgodę na swoje miejsce i rolę w związku?
– czy obie strony szanują miejsce i rolę partnera w związku?
– czy dana osoba ma w sobie zbalansowany aspekt męski i żeński, tzn. czy dana osoba osobiście zachowuje równowagę w sobie w zakresie dawania i brania?
– czy związek ma wspólne cele do których dąży?
– czy każdy z partnerów ma osobiste cele do których dąży?
– czy w związku następuje aktualizowana w czasie komunikacja w zakresie potrzeb i granic?
– czy w związku partnerzy siebie widzą i słyszą?
– czy partnerzy praktykują wdzięczność do tego co mają wspólnie w związku?
– czy w związku mamy dwie dorosłe komunikujące się ze sobą osoby?
Odpowiedź ‘nie’ na którekolwiek z tych pytań, może wskazać gdzie leży trudność w tym temacie.
Moje dodatkowe obserwacje:
– jeżeli np. mężczyzna zaczyna poruszać temat, być może to wcale nie jest ‘jego’ ale jest w nieświadomej służbie do kobiety i nazywa na głos jej własne dylematy w tym temacie, np. poczucie winy, że nie pracuje
– część niepracujących kobiet po przysłowiowym odchowaniu dzieci, wyraża chęć realizacji siebie ‘zawodowo’ ale czuje się bezwartościowo, bez kwalifikacji i bez doświadczenia. Wtedy temat krąży w związku
– część niepracujących kobiet po przysłowiowym odchowaniu dzieci boi się porażki w nowym, krytyki, noszą w sobie jeszcze duże pokłady wstydu, zależy im na zdaniu osób trzecich, wtedy temat krąży w związku
– część niepracujących kobiet po przysłowiowym odchowaniu dzieci zaczyna odżywać, chce się bawić, wypoczywać. ‘Zasługuję’ – mówią. Tak jakby to wcześniejsze dawanie było z musu, a nie z wyboru. Jakby było nieokupione, wskazujące na brak wcześniejszej równowagi w dawaniu i braniu. W samej potrzebie wypoczynku nie ma nic złego, chodzi o jasność z czego właściwie płynie ‘zasługuję’, bo brzmi jak rana odrzucenia z dzieciństwa
– część niepracujących kobiet, będących w tzw. dziecięcym, traktuje partnera jak tatę, który ma spełniać ich niedożyte księżniczkowe życie i marzenia. Być może nieświadomie żąda od partnera to czego nie/doświadczyła z tatą, nie wykonała ruchu ku matce i kobiecości
– czasem mężczyzna chce mieć w domu 'kobietę dziecko’, bo wtedy zaspokaja potrzebę władzy, kontroli, ale też być może niedożytej rodowej opieki i troski – upupia kobietę
– część mężczyzn zaczyna mówić o potrzebie do pracy partnerki gdy czują się niewystarczający, są atakowani za ‘za mało bym Cię kochała’. To jest temat osobisty mężczyzny, niedożytej rany odrzucenia z dzieciństwa, ale i temat osobisty będącej w braku kobiety
– część kobiet żąda takiego układu w związku, bo świadomie lub nie kara swoich partnerów za doświadczenia nadużyć mężczyzn (rodowych i nie) wobec kobiet rodowych, wybierają lojalność rodową ponad dobrostan swój i swojego partnera
– partnerzy są w konkurencji i walce przeciwko sobie, dużo pierwiastka męskiego pokazuje się w związku, wtedy każdy temat mogący 'dawać przewagę’ będzie używany
– dla części kobiet temat pojawia się gdy są dodatkowo w tzw. okresie przekwitania. Brak zgody na porządki życia, przemijanie, zamykanie drzwi, będzie tutaj intensywność tematu podbijało.
Nie wyczerpałam tematu. Dodatkowo celowo nie definiuję pracy, wzorców biologicznych, czy kulturowych, za dużo przy nich emocji i przekonań.
Dla mnie człowiek jest istotą, która z natury ma potrzebę kreacji i doświadczania. Pieniądz jest tego niejako produktem ubocznym, aczkolwiek w naszych realiach istotnym.
Można doświadczać zarabiania na wiele sposobów. Będąc w związku dodatkowo sprowadza się to do kwestii nazwania potrzeb, ich komunikacji i obopólnej zgody w tym zakresie. Tak sobie myślę, tylko tyle i aż tyle.
Magdalena Magrian-Lewandowska
(Będzie mi miło gdy polecisz lekturę posta innym, ten tekst jest w całości mój, autorski, osobiście napisany. Inspirowany wglądami oraz doświadczeniem z pracy podczas sesji i osobistym, życiowym).
zdj. wygenerowane przez AI, ściągnięte z pixabay
p.s. (Nie wyrażam zgody na częściowe lub całości powielanie i przetwarzanie moich tekstów, w tym przez AI, bez mojej zgody, chyba, że osoba mnie zacytuje i poda mnie jako autora. Jeżeli ktoś tego nie uszanuje, konsekwencje pozostają. Prawo wymiany, równowagi i tak działają, takie porządki życia).
————————–
Zapraszam do wspólnej pracy ![]()
Sesje indywidulane, konsultacje: ustawienia systemowe, hellingerowskie, psychobiologia, praca z wewnętrznym dzieckiem, praca z emocjami, praca z przekonaniami.
Sesja trwa 1h.
Cena: 422zł
Zapisy magdalena@magdalenamagrian.com
Więcej info: magdalenamagrian.com


