Tu na zdjęciu zmierzam w kierunku szczytu Świnicy w Tatrach. To był zeszły piątek, a dzisiaj w środę kończę kurowanie kataru, potów, osłabienia. Działają wirusy.
Podczas wejścia na szczyt doświadczyłam momentu lęku, złości, wstydu. Przytłaczającego osamotnienia, spotęgowanego zmęczeniem. Pokazał się na ułamek sekundy ten stan także, gdy byłam dzieckiem, coś starego.
By zebrać siły na dalszą drogę, w górę, a potem w dół, z automatu
nie dożyłam emocji. Wyparłam, by postawić się na nogi. Zatem poczułam wtórny lęk, że się rozsypię na ten moment albo, że popełnię błąd i się zsunę.
To doświadczenie to były zaledwie dziesiątki sekund, a regeneracja ciała trwa 5 dni. Dlaczego? Bo de facto działo się już wcześniej i więcej:
1. Świnica była dla mnie wyzwaniem, już w nocy odczuwałam napięcie spowodowane czekającego mnie wysiłku. Emocja: niepokój.
2. Szedł ze mną i mężem syn, który pierwszy raz, poza łatwym Giewontem, czy Kasprowym wspinał się tak wysoko. Czułam niepotrzebną dodatkową odpowiedzialność, bowiem mąż wspina się fachowo, mówiąc kolokwialnie 'ogarnął temat’. Emocja: lęk (kontrola). Wiadomo, 'mamuśka’ ![]()
3. Szłam wolno a mąż i syn szybko, poczułam, że ich spowalniam, zawstydziłam się, więc zachęciłam ich do swojego tempa a sama pozostałam w swoim. Emocja: złość i wstyd. Potem osamotnienie. Przede wszystkim umniejszenie sobie.
4. Zapowiadano burzę tego dnia od godziny 13. Była 10 rano, czułam presję czasu, a ja lubię w swoim tempie. Emocja: lęk i wstyd.
5. W głowie luźne myśli typu: nie dam rady, dlaczego mnie zostawili?, po co ja w ogóle się wspinam?, nie mam kondycji, czy są bezpieczni? Myśli to myśli, energetycznie neutralne, ale przy całej bazie emocjonalnej, którą sobie podłożyłam to była mieszanka wybuchowa ![]()
To wszystko działo się w mojej głowie i ciele, niby świadomie, ale jednak patrząc na proces regeneracji mojego ciała, nie dożyłam emocji. A dokładnie?
Ponieważ w procesie naprawczym biorą udział tym razem wirusy, to znaczy, że najbardziej nie dożyłam wstydu. Przy czym, wstyd jako emocja wtórna lubi skrywać emocje biologiczne takie jak lęk, czy złość.
I tyle. Człowieczeństwo.
A Tatry? Ach…niezmiennie piękne, mądre, kochane, godne, stojące w porządkach życia bez względu na ego dreptających po nich miłośników. W ogóle chodzenie po górach to skarbnica wiedzy o sobie, gdy ktoś wybiera widzieć ![]()
Magdalena Magrian-Lewandowska
————–
Zapraszam do wspólnej pracy ![]()
Sesje indywidulane, konsultacje: ustawienia systemowe, hellingerowskie, psychobiologia, praca z wewnętrznym dzieckiem, praca z emocjami, praca z przekonaniami.
Sesja trwa 1h.
Cena: 422zł
Zapisy magdalena@magdalenamagrian.com
Więcej info: magdalenamagrian.com


