Dominuje nadinterpretacja tego powiedzenia.
W efekcie zatrzymuje się proces zgody na to co było trudne w relacji a efekcie wybaczenia, pogodzenia i pojednania w sobie. Zatrzymuje się proces nowej jakości życia.
Podobnie, gdy w ustawieniach wymuszany jest przez prowadzącego tzw. ‘ruch ku rodzicowi’, który był przemocowy i ta część relacji nie została jeszcze pełni uznana przez dziecko.
Nadinterpretacja nie pozwala nazywać rzeczami jakimi były. Nie pozwala mówić głośno o odczuciach, o tym jak się mieliśmy. Nie pozwala mówić głośno o skutkach jakości relacji w życiu. Zatrzymanie komunikacji w tym zakresie zakleszcza ofiarę we wstydzie, poczuciu winy i żalu.
Nadinterpretacja lubi ‘śpiewać’ chwalebne treści na cześć zmarłego, tylko. Może powstać pętla idealizacji danej osoby, wypierając jakość faktycznej relacji, bo sercu nadal tęsknota za miłością w relacji. W życiu jest projektowana na innych, oczekiwana od ludzi dookoła, co w skutkach przynosi jeszcze więcej odrzucenia.
Chwalebne treści bywają zwyczajnie fałszywe na temat danej osoby, tworzą mity. I jednocześnie nie pozwalają zobaczyć rzeczywistych jakości darów danej osoby, co kolokwialnie nazwalibyśmy ‘czymś pozytywnym na temat danej osoby’. Co pozwoliłoby się nam ucieszyć doświadczeniem tej relacji, jakkolwiek nie była trudna. Czasem ta jedna, prawdziwa, jakość, wydarzenie jest ‘deską ratunku’ dla osoby w procesie terapeutycznym, by mogła się uzdrowić w tej relacji i ją puścić, uwolnić się od uwikłania.
Na straży nadinterpretacji często stoją najbliżsi. Szczególnie Ci, którzy mają inne doświadczenie jakości relacji lub Ci co wypierają, bowiem jest im zbyt trudno patrzeć na to jak było lub Ci, którzy czerpali korzyści z bólu innych w relacji ze zmarłym.
Mogą wtedy uciszać, milknąć, umykać, atakować. Może nasilać to lęk przed odrzuceniem.
Nadinterpretacją NIE jest gdy osoba nie mówi o zmarłym ze swojego miejsca, tj. dziecka, partnera, siostry. Osądza zmarłego, nie odnosząc się do swojego wnętrza i swojego bólu w tej relacji. Niby mówi o własnej krzywdzie i nazywa rzeczy po imieniu, przy czym nie bierze odpowiedzialności za to jak się czuje. Robi sobie dokładnie to co robił im zmarły. Żąda, by inni dołączyli do ich bólu, tak jakby uwikłanie innych miało przynieść ulgę w cierpieniu. To tak nie działa. To jest zaklęte koło, które wymaga zmiany postrzegania, najlepiej w procesie psychoterapii.
Są narzędzia pracy, gdzie osoba w bezpiecznym środowisku mówi do i na zmarłego wszystko. Mówi szczerze, co jej leży na sercu. Mówi do zmarłego tak jakby był nadal żywy. De facto zmarły jest żywy, tylko w sercu i głowie danej osoby. To mówienie pozwala zwyczajnie, być może po raz pierwszy, poczuć złość, dożyć to, czego nie można było dożyć w relacji ze zmarłym (np. z powodu lęku o własne życie). Gdy do procesu dodamy ruch ciała, w postaci uderzeń, krzyków, płaczu (to co komu potrzebne) ‘coś’ się uwalania. Pokazuje się przestrzeń do spojrzenia głębiej na daną relację. Zaczyna się proces uzdrowienia, pożegnania.
Takie mam refleksje przed dniem Wszystkich Świętych. To piękne święto a w Polsce jego tradycja poruszająca. Patrzenie w kierunku prawdy nt. relacji ze zmarłymi, ukojenie własnego bólu w uszanowaniu porządków systemowych, niczego mu nie ujmie.
Magdalena Magrian-Lewandowska
p.s. Tekst w pełni autorski, nie używam AI. Kopiowanie wymaga wskazanie autora.
——————-
To jest miejsce do uznania swojego doświadczenia człowieczeństwa. ![]()
Pracuję 1:1, 1:2 z nieuświadomionymi obrazami wewnętrznymi,
przekonaniami umysłu, wypartymi emocjami,
w życiu doświadczane jako zastój, cierpienie, trud,
silne emocje, brak sprawczości, ‘błędne koło’,
objawy somatyczne (szczególnie skóra, płuca, jelito grube, RZS).
Praktykuję narzędziami ustawień systemowych, psychobiologii, kontaktu z wewnętrznym dzieckiem, z wypartymi częściami siebie, z emocjami i uczuciami.
Zapraszam Cię na sesję. ![]()
Sesje indywidulane, konsultacje:
Sesja trwa 1.15-1.5h
Cena: 422zł
Zapisy magdalena@magdalenamagrian.com
Więcej info: magdalenamagrian.com


