Spotykam się czasem podczas sesji z pretensjami rodziców wobec swoich dzieci, głównie dorosłych i nastoletnich ale i młodszych.
Ogrom żalu, złości, smutku, lęku, bezradności, frustracji. Brak radości na widok dziecka idącego do swojego życia, prowadzącego go wg. własnego uznania, idącego za własnymi potrzebami.
Dominuje nad odpowiedzialność, kontrola, szczególnie matek. Brakuje komunikacji na linii matka – ojciec. Ten drugi jest najczęściej odsuwany przez matkę od dziecka jako niekompetentny a potem tłumaczony pracą i innymi obowiązkami, gdy na trudności z dzieckiem nie reaguje.
Gdy podczas sesji dotykamy bólu rodzica w relacji z dzieckiem najczęściej okazuje się, że dotyczy nieuzdrowionego, wypartego własnego okresu dzieciństwa i relacji z rodzicami. Drugim, wynikającym z tego pierwszego, jest trudność w relacji klienta i partnera rodzica a dziecko stanowi tarczę, wymówkę, by tam nie patrzeć. Pojawiają się pretensje do dziecka.
Rodzic, który tego nie widzi projektuje swój ból na dziecko atakując je: obmawiając (do rodziny, znajomych, nauczycieli), złorzecząc (‘jeszcze zobaczy’), obrażając, poniżając, karając. Mam w pamięci wizytę 2 lata temu z 15-letnią córką u lekarza. Powiedziałam coś pozytywnego o córce i Pani okazała zdziwienie. Powiedziała, że przede wszystkim spotyka się z rodzicami narzekającymi na dzieci, bez choćby chwili refleksji, że dziecko siedzi obok.
Tutaj warto przyjrzeć się słowom przy tym wypowiadanym: ‘jest niewdzięczne’, ‘odciął mnie’, ‘pyskuje’, ‘przychodzi jak ma tylko interes’, ‘nie odbiera telefonów’, ‘robi co mu się podoba’, ‘ma bałagan w pokoju’, ‘nie uczy się’ itd.
Z punktu widzenia systemowego, pokazuje się tu zaburzenie Porządków Miłości pierwszeństwa, przynależności i wymiany w rodach pochodzenia oraz systemie rodzinnym dziecka.
Porządku pierwszeństwa, bo rodzic oczekuje od dziecka zajęcia roli rodzica lub dziecka, w zależności od sytuacji. Dziecko ma być rodzicem w kontekście obowiązków, dzieckiem w kontekście przywilei. Taki rodzic świetnie czuje jak korzystać z przywilei starszego, manipuluje dzieckiem na różne sposoby, wykorzystuje przewagę energetyczną, także w walce z drugim rodzicem. Lub chętnie korzysta z odbierania dziecku doświadczania poprzez ‘jak dorośniesz’, ‘jesteś za mały’, ‘w Twoim wieku tego nie robiłam’. Kontroluje dziecko poprzez system kar, także milczeniem, szantażem ekonomicznym, np. kieszonkowym lub w kontekście dziedziczenia. Odbiera mu prawa uczestnictwa socjalnego w grupach przyjaciół, nie zaprasza na spotkania rodzinne. Obgaduje dziecko przy rodzeństwie, szuka sprzymierzeńców, ugruntowuje pozycję dominacji (nie przewodnictwa).
Przy dorosłych dzieciach dodatkowo pokazuje się, że rodzic nie uznaje pierwszeństwa systemu rodzinnego, które jego dziecko założyło: nowej partnerki, dzieci z tego związku. Żąda opieki, zainteresowania, lojalności, czasu, składania hołdów (wizyt, dzwonienia).
Porządku przynależności, bowiem rodzic wyklucza dziecko takim jakim jest i jak prowadzi swoje życie. Dziecko nie ‘zasługuje’ na uznanie i akceptację, chyba, że zachowa się w sposób, którego rodzic oczekuje. Rodzic nie ma zgody na życie dziecka po swojemu, oczekuje lojalności. Wypiera swój okres młodości, bo być może nie wykorzystał własnych szans, jest zazdrosny, wstydzi się, ale się nie przyzna. Dziecko nie może być, po prostu takim jakim jest. Ma być jakieś. Rodzic wtedy nie omieszka informować innych o wyjątkowości swojego dziecka budując jego fałszywy obraz, w tym nakładając kolejne mordercze oczekiwanie na dziecko, tj. udźwignięcia ciężaru wizerunku zewnętrznego poza domem stworzonego przez rodzica. Lęk odrzucenia doświadczony z rodzicami dziecko zaczyna powtarzać w relacjach poza domem.
Wymiany, bo rodzic chce od dziecka brać, podczas gdy może tylko dawać. A, że sam czuje brak, szuka dawcy. Rodzic w braku daje nie dla samego dawania tylko z oczekiwaniem wdzięczności, czegoś w zamian. ‘Nie po to zapierd… byś teraz kręcił nosem’. ‘Masz wszystko a wiecznie marudzisz’. Szuka uznania i szacunku od dziecka, którego nie dostało od własnych rodziców. Dziecko mające odwagę się zbuntować będzie ‘sypało raniącymi tekstami’ do rodzica, które są lustrem tego co słyszał rodzic jako dziecko od własnych rodziców…
Powyższe zaburzenia porządków to tylko przykłady.
Część rodziców poznając porządki życia, także podczas sesji, praktykując je na co dzień, resetuje swoje oprogramowanie, zmienia podejście, zachowanie wobec dziecka. Przyjmuje odpowiedzialność za swoją relację ze swoimi rodzicami i drugim rodzicem dziecka. Ma szczerą intencję uporządkowania relacji.
Część rodziców nie odpuszcza, nawet za cenę, którą przychodzi im płacić, bądź całej rodzinie. Bo brak relacji z dzieckiem wpływa na cały system. Wtedy też pokazuje się jak bardzo jeszcze cierpią i są w rozpaczy, tkwią w przeszłości, niedożytym dzieciństwie, są niedojrzali i być może nigdy nie dorosną. Jak nieświadomie lub świadomie przenoszą żal i cierpienie w relacji z własnymi rodzicami na swoje dziecko. Traktują dziecko jak równego sobie, podczas gdy w porządkach życia, w systemie to tak nie działa.
Każdy członek systemu rodzinnego jest równie ważny dla danego systemu ale nie jesteśmy w nim równi. Tę różnicę dobrze znać i poczuć. Zaczyna się od stanięcia we własnym miejscu w systemie, jako dziecko i jako rodzic, a nie wymaganie tego od innych członków, szczególnie tych co przyszli po nas, czyli dzieci. Zresztą dzieci najczęściej wracają na swoje miejsce, gdy w swoim stoją rodzice. Pewnie, że wypadamy z tego miejsca i będziemy wypadać, to ludzkie, to bycie człowiekiem. Ale przynajmniej wiemy i czujemy jak na to miejsce wrócić i po co.
Magdalena Magrian-Lewandowska
——————-
Zapraszam do wspólnej pracy ![]()
Sesje indywidulane, konsultacje: ustawienia systemowe, hellingerowskie, psychobiologia, praca z wewnętrznym dzieckiem, praca z emocjami, praca z przekonaniami.
Sesja trwa 1h.
Cena: 422zł
Zapisy magdalena@magdalenamagrian.com
Więcej info: magdalenamagrian.com


